Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 919 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Żmijka.

niedziela, 26 czerwca 2016 18:57

9-letnią Zuzię bardzo bolał brzuch, więc matka zabrała ją do lekarza. W szpitalu wykonano badania i okazało się, że dziewczynka jest zdrowa. Podczas kolejnej wizyty w szpitalu dziecko, które prawie nigdy się nie odzywało się pierwsze, powiedziało: Chcę zniknąć. Lekarz zainteresował się tym zdaniem - Zuziu, ale co to oznacza? ­– zapytał. Wówczas dziecko wytłumaczyło, że chce, by jej w ogóle już nie było. Wkrótce u dziewczynki zdiagnozowano depresję. 9-latka miała myśli samobójcze. Co sprawiło, że Zuzia chciała umrzeć?

9-letnia dziewczynka wyglądała na 6 lat. Wydawało się, że cała jej postawa mówi o tym, że nie chce znajdywać się w tym miejscu, w którym akurat była. Zawsze skulona, mówiąca półszeptem, wykonująca wszystkie rozkazy jak mały robocik. Zuzia nie miała apetytu, nie chciała bawić się z innymi dziećmi i nie potrafiła opowiedzieć o sobie. Nie wiedziała co lubi, a czego nie, nie potrafiła określić w co chciałaby się bawić. Jeśli pytano ją czy chce soku, natychmiast odpowiadała, że tak. Po chwili zapytana, czy może chciałby wody, również twierdząco kiwała głową.

Kiedy dziewczynka wchodziła do pokoju z zabawkami, nie rzucała się jak inne dzieci na pstrokate lalki z zainteresowaniem, tylko ukradkiem przyglądała się nie śmiejąc niczego dotknąć. Zuzia żyła w świecie fantazji i jej najlepszymi przyjaciółmi były postacie z bajek. Chętnie czytała o bohaterce, która mieszkała z kozami w górach i na co dzień zajmowała się zwierzętami. – Chciałabym zamieszkać tam, w górach, bo tam jest cicho i nie ma ludzi – było to jedno z niewielu zdań, jakie można było usłyszeć od 9-latki.

Wycofana, nieobecna i nieśmiała dziewczynka, która nigdy nie mówiła jeśli jej o to nie poproszą, mogłaby być marzeniem niejednego rodzica. Jednak „normalność” tej 9-latki była pozorna. Szczęśliwe dziecko nie potrafi być aż tak grzeczne.

Mama bije żmijką

Mama Zuzi zrobiła świetną karierę i była jedną z tych kobiet, które są nazywane emancypantkami. Obsesyjnie perfekcyjna i bardzo zapracowana Anna trzymała w garści całą rodzinę, co sprawiło, że jej mąż całkowicie się wycofał i wszystko oddał w jej ręce.

Kobieta urodziła Zuzę w dosyć młodym wieku i uważała, że dużo poświęciła dla swojej córeczki. Zawsze myślała, że gdyby nie dziecko, to udałoby jej się osiągnąć o wiele więcej, a przez tę małą istotę nie wykorzystywała do końcu swojego potencjału. Anna nigdy nie powiedziała o Zuzi „moja córeczka” czy po prostu „Zuzia”. Mówiąc o maleństwie zawsze używała zwrotu „to dziecko”, co wprowadzało niektóre osoby w osłupienie.

 Anna uważała, że Zuzia powinna „być cicho”, a jej dzień musi składać się z obowiązków. Matka powiesiła nad łóżkiem córeczki listę zadań, które dziewczynka miała wykonywać przed lub po szkole.

1. Pościel łóżko. 2. Podlej kwiaty. 3. Spakuj śniadanie do szkoły. 4. Odrób lekcje. 5. Posprzątaj. 

Taki zbiór zadań 9-latka miała wykonywać każdego dnia. Anna uważała, że dziecko trzeba trzymać  krótko, w przeciwnym wypadku nic z niego nie wyrośnie. Rozmawiając z córeczką zazwyczaj podnosiła głos, a w jej zdaniach często były zawarte zakazy lub nakazy. Żadnego "kocham cię", albo chodź przytulę cię", kobieta niczym wojskowy powtarzała w kółko "zrób to", "musisz tamto".

Jeśli dziewczynka nie wywiązywała się przynajmniej z jednego zobowiązania, była bita żmijką – dyscypliną splecioną z plastikowej izolacji. Żmijka zawsze leżała na widocznym miejscu i na rozkaz matki Zuzia zawsze ją przynosiła.–  Dziś dostaniesz cztery razu żmijką – informowała matka i lała cicho znoszącą ból dziewczynkę. Uda i pupa dziecka zazwyczaj były pokryte siniakami. 

Niezdarna, wredna dziewczynka

Dziewczynka wiedziała, że jej matka wraca o godzinie 18. Już o 17.30 Zuzia siadała naprzeciwko zegara i z przerażeniem patrzyła na upływające minuty. – Jeszcze tylko 10... tylko 5 – powtarzała. Jej lęk stawał się coraz silniejszy, serce biło coraz szybciej, a dłonie się pociły. Cały czas wymieniała w głowie to, co miała zrobić w ciągu dnia i zastanawiała się czy o czymś zapomniała. Czasem strach stawał się tak silny, że dziewczynkę zaczynał boleć brzuch. Jej mięśnie były spięte, a głos tak cichy, że nie zawsze udawało się zrozumieć co ona mówi.

– Kiedy będę dorosłą, w moim domu nigdy nie będzie żmijki – pewnego razu powiedziała Zuzia. Dziewczynka szczerze nienawidziła żmijki, która zawsze leżała w tym samym miejscu i przypominała o nieuchronności kary. Zuzia przeraźliwie bała się powrotów matki i ze strachu zapominała o jakimś drobiazgu, więc Anna miała okazję, by „uzasadnić” każde uderzenie córeczki. Zuza jednak bardzo nie chciała smucić matki i starała się zrobić wszystko jak najlepiej. O sobie myślała, że jest niezdarą, nieposłuszną i wredną dziewczynką – tak przynajmniej mówiła Anna, a Zuzia jej bezgranicznie ufała. 

Czy dziewczynka kochała swoją matkę? Tak, jak to dzieci potrafią kochać swoich rodziców, którzy mogą zgotować dla nich prawdziwe piekło. 9-latka miała wpojone od samego początku swojego krótkiego życia, że wszystko jest jej winą. Zuzia zatem ciągle miała ogromnie poczucie winy, które w pewnym momencie stało się tak duże, że dziewczynka po prostu postanowiła zniknąć. Skoro jest tak zła i tak bardzo smuci matkę, to musi po prostu przestać istnieć – tak mała dziewczynka próbowała wytłumaczyć sobie otaczający ją świat.

Diagnoza – depresja

Jak by to dziwnie nie brzmiało, ale u dzieci w wieku Zuzi również diagnozuje się depresję. Objawy są w większości takie same, jak u dorosłych, tylko że małym pacjentom jest o wiele trudniej zrozumieć co się z nimi dzieje. Dorosły człowiek potrafi powiedzieć, że jest mu źle, że czyje się smutny, zmęczony życiem, a dziecko zazwyczaj nie umie nazwać tych emocji. Wie i czuje, że coś jest nie tak, ale nie może tego stanu określić.

Zuzia uświadomiła dorosłym jak się czuje mówiąc o tym, że chce zniknąć. Lekarz polecił matce zabrać Zuzię do Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. W trakcie terapii okazało się, że również Anna była bita w dzieciństwie, a jej rodzice zachowywali się podobnie, jak ona zachowywała się w stosunku do swojej córeczki. Również mieli w domu znienawidzoną żmijkę.

Po dwóch latach terapii udało się sprawić, że matka przestała używać zwrotu „to dziecko” i lepiej zrozumiała potrzeby swojej córki. Niestety psychologowie nie są cudotwórcami i nawet po ciężkiej pracy nie da się powiedzieć o Annie, że nagle stała się wyrozumiałym i pełnym miłości rodzicem. Pewne zmiany w jej zachowaniu jednak zaszły.

Zuzia miała sporo szczęścia, gdyż jej tragedia została zauważona i wysłuchana, a co najważniejsze, dziewczynkę wyleczono z depresji. W przypadku innych dzieci często bywa już za późno, w Polsce z każdym rokiem przebywa liczba młodych osób, które decydują się na odebranie sobie życia.

 

Znalezione w Internecie.

 

Ile nieszczęścia spotyka dzieci i to od najbliższych. W domu gdzie powinna czuć się bezpiecznie spotkał ją los najgorszy z możliwych. W porę uchwycone przez czujnego lekarza, ile takich zdarzeń nie ujrzało i nie ujrzy światła dziennego? Mocne to!

 

 

 

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego ludziom dobrego serca.

 

 


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 20 października 2017

Licznik odwiedzin:  114 424  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Życie jest jak pudełko czekoladek-nigdy nie wiesz, co ci się trafi. - Forrest Gump

O mnie

Ten najszczęśliwszy, królem czy chłopem, kto znajduje spokój w domu swoim. Goethe

Statystyki

Odwiedziny: 114424
Wpisy
  • liczba: 218
  • komentarze: 832
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2824 dni

Lubię to