Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 063 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Ogródki działkowe.

środa, 24 kwietnia 2013 22:51

No nareszcie zaczyna się coś dobrego dziać w przyrodzie.

Zrobiło się cieplej, kwiaty zaczynają wychodzić i kwitnąć, działkowcy tłumnie odwiedzają swoje ogródeczki i dopieszczają je po zimowej zawierusze.

Tylko jak długo będą te ogródeczki nam służyć, bo już słychać tu i tam, że mają być likwidowane.

Projektów jest kilkanaście, co partia to inny, każdy sobie rzepkę skrobie, i nie wiadomo o co chodzi.

A jak nie wiadomo, to wiadomo, że o pieniądze.

Póki co, uprawiamy te swoje ogródki, odpoczywamy na nich i cieszymy się każdym owocem i kwiatkiem póki co.

Ja też byłam na swojej działce;

 

 

 

 

Zakwitł krzew Wilczego Łyka

 

Nieśmiało wychodzą narcyzy, tulipany i inne drobiazgi

 

 

 

Leżak wietrzy się przed majowym długim weekendem.  Jeszcze tylko grill i majówka będzie na sto dwa.

Zjeżdżają  goście będzie wesoło. Pozdrawiam.

 


oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Smutne a jakże prawdziwe.

poniedziałek, 08 kwietnia 2013 0:23

Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, warto przeczytać ten tekst:

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach
w jej oczach.

Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.

Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczała na mnie, że nie jestem mężczyzną.
Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem,
że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi:
Zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.

Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód
i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta,
z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną,
ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami,
takiej reakcji się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczucie ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.

Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzcą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony
tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem,
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.

Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwodu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.

To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał,
jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz by nasze ostatnie dni, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.

Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno
i powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.

Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami
i oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową
i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.

Na drugi dzień wszystko przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda,
jak była na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.

Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.

Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codzienne ćwiczenia zrobiły silniejszym.

Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!

Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.

W tej chwili wszedł nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ", było to ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.

Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z sypialni przez salon do korytarza.
Jej ręka lekko opadała na mojej szyi. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.

Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej,
że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
powiedziałem.

Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne,
bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie,
co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
 wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
szczęścia.

Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.

Żyć w szczęśliwym związku!

Udostępniając to może uratujesz jakieś małżeństwo.
Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

 

  -Znalazłam w Internecie. -  Pozdrawiam.

 


oceń
3
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Oczy.

piątek, 05 kwietnia 2013 0:13

To się porobiło. Wstałam dzisiaj rano, spojrzałam kątem oka w lustro, coś ciemnego na powiece, nie przyglądałam się, pomyślałam widocznie źle zmyłam wieczorem makijaż.

Po pewnej chwili weszłam do łazienki, rozpacz, to nie źle zmyty makijaż, lecz pół górnej powieki ciemna.

Jakby pomalowana równiutko ciemnym szarym cieniem.

No tak, będę teraz wyglądać, jakby ktoś mi przyłożył. Pierwsza myśl to nie ruszam się nigdzie aż mi toto zniknie. Ale po umyciu i ubraniu, stwierdziłam, że spróbuję pomalować takim cieniem drugie oko.

No i traf, wyszło dobrze, a że noszę okulary to też zakryło.

Wyszliśmy na spacer, zrobiliśmy zakupy, po powrocie do domu, zmyłam makijaż, ale niestety siniak na górnej powiece jak był tak jest.

Zastanawiałam się przez cały dzień co to się stało, przypomniałam sobie, że wieczorem swędziało mnie oko i łzawiło, wycierałam, wycierałam, w końcu ręką potarłam dość mocno, może to to. Albo w nocy sama się uderzyłam.

Albo jeszcze, zmieniłam mleczko do demakijażu. Ale drugie oko w porządku to nie kosmetyk. Oko nie boli nie jest jakoś specjalnie mocno podpuchnięte. Odczekam, zobaczę,. Na 15-tego mam wyznaczony termin do okulisty. 

Zarejestrowałam się miesiąc temu, aby sprawdzić wzrok i ewentualnie dobrać nowe okulary, to i o tym incydencie porozmawiam z P. doktor.

Dawno temu też miałam podobny przypadek z oczami, lecz nie było zasinienia ale ogromna opuchlizna.

Kupiłam krem ziołowy, po wieczornej toalecie, posmarowałam się nowo zakupionym kremem.

Rano patrzę w lustro i oczu nie widzę, są tylko dwa spuchnięte baniaki.

Okulista, od razu pyta się czy zmieniłam kosmetyk, tak odpowiadam, odstawić.

Dostałam jakieś kropelki, maść i przeszło.

Ale ja, no cóż, szkoda było mi wyrzucić, dwa słoiczki kremu, myślę sobie będę miała do stóp.

I znów się zaczęło, bo wysmarowałam nogi, ale nie umyłam rąk, musi dotknęłam oka i znów zaczęło puchnąć.

Natychmiast kremy znalazły się w koszu.

Miałam nauczkę. Pozdrawiam.

 


oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Prima Aprilis 2013

poniedziałek, 01 kwietnia 2013 23:06

W tym roku prima aprilis mieliśmy już w przeddzień.

W pierwszy dzień świąteczny wybraliśmy się w odwiedziny do najbliższych -  Rodziców.

Autobusy MZK od godz. 14-tej, więc wybraliśmy się na dworzec taksówką. Ruchu nie było do postoju tuż, tuż, nawet taksówki były to i na postój BUS-a dotarliśmy przed czasem. Czekamy, robi się coraz zimniej bo i stroje wizytowe, a miało być: wysiadamy z jednego wsiadamy do drugiego i już, później tylko kawałeczek i już jesteśmy na miejscu. Ale nic, aby było cieplej i dla zdrowia lepiej, robimy przechadzki w jedną i drugą stronę. A tu śnieżek zaczyna popadywać i wiać coraz bardziej, a BUS nie przyjeżdża. Okazuje się, że w święta nie kursuje, pomimo, że w rozkładzie jest. Dzwonimy, że nie dojedziemy i wracamy do domu.

Wypijamy po drinku i do łóżka, przespaliśmy całe popołudnie, wieczorem jeszcze mnie trzęsło.

Na szczęście żadne choróbsko nie przyplątało się.

Jutro jedziemy do Rodziców, mam nadzieję, że dotrzemy.

Dobrze, że Rodzice nie byli sami w Święta, mieszkają z siostrą i jej rodziną.

Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego.

Kiedyś mieliśmy samochód, nie było problemu, pociągi jeździły częściej też  nie było problemu.

Im dalej wkraczamy w ten nowoczesny zdaje się świat, tym trudniej jest zrozumieć dlaczego tak jest.

Przecież właściciel firmy przewozowej ogłasza wcześniej, wywiesza ogłoszenie, że nie kursuje w Święta i sprawa załatwiona.

I tak spędziliśmy na śpiąco te Święta.

Ale jutro zaczyna się nowy poświąteczny tydzień. Pozdrawiam.

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  111 904  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Życie jest jak pudełko czekoladek-nigdy nie wiesz, co ci się trafi. - Forrest Gump

O mnie

Ten najszczęśliwszy, królem czy chłopem, kto znajduje spokój w domu swoim. Goethe

Statystyki

Odwiedziny: 111904
Wpisy
  • liczba: 218
  • komentarze: 830
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2735 dni

Lubię to